zaloguj się

« eMPe wspominki »

kobrem, 2014-11-20 08:47:48

Puchary i medale MP2014 XXII Mistrzostwa Polski, były dla mnie ósmą okazją do wejścia do fazy finałowej. Po raz pierwszy się udało i to nawet całkiem porządnie. Z Krakowa przywiozłem brązowy medal. Wiadomo jednak, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Nie inaczej było w grodzie Kraka.

Eliminacje siódemkowicze rozpoczęli zgodnie i solidnie. Po kilku rundach w czubie roiło się od naszych klubowiczów. Niestety nie codziennie jest niedziela. Z marzeniami o drugim tytule dość szybko i brutalnie pożegnał się Bartek Morawski. Już w 11. rundzie znalazł się pod ścianą z pięcioma porażkami, a godzinę później był za burtą Mistrzostw. O tym jak mało szczęścia miał Vince w tym turnieju, świadczy ranking z turnieju - 129,27, a najgorszy tegoroczny rezultat, notabene z Krakowa wynosił 142,25.

W tej samej rundzie z walki o pierwsze kobiece Mistrzostwo w historii wypadła Basia, która mimo słabego początku (0:3), potrafiła się wybić i skończyć eliminacje z 9:6.

Mnie pierwsza faza szła ze zmiennym szczęściem. Na 3 rundy do końca musiałem dwukrotnie wygrać, aby awansować. Nie przegrałem żadnej z 3 ostatnich partii, jednak przez remis w przedostatnim starciu ze Zwolą musiałem ograć w 15 rundzie Gazimierza. Na szczęście po 5 ruchach prowadziłem dwustoma punktami i jakoś dowiozłem. Awans wcześniej zapewnił sobie Kosz, a o 16. walczyli jeszcze Bodo i ****Reda. Obaj spokojnie poradzili sobie z rywalami i w fazie finałowej mieliśmy rekordową liczbę 4 graczy z Siódemki!

W finale chciałem przede wszystkim zachować szanse na medal do drugiego dnia zmagań. Wtedy jeszcze nie podejrzewałem, jak bardzo może podżerać w pojedynczym turnieju. Dość powiedzieć, że tylko 2 z 15 finałowych partii grałem bez blanów! Zaczęło się więc miło. Bodo pyk, Toruń pyk, Kacprzyk pyk, Kamil pyk, Gazik pyk i do obiadu komplet :O.

Pierwszy dzień kończyłem tylko z jedną porażką i to z graczem, z którym liczyłem jednak na zwycięstwo, bo niewielu w finale miało gorszy ranking :) Na drugim miejscu był Kosz i istniało realne zagrożenie, że któryś z nas o najwyższe cele powalczy.

Medalistów trzech Drugi dzień finałów zaczął się dla mnie w miarę nieźle, jednak końcówka to trzy wtopy... Przy dobrych układach wygranie jednej z trzech ostatnich gier mogło mi dać złoto. Tak się jednak nie stało i tytuł przypadł zdecydowanie najlepszemu graczowi w szesnastce. Darek po raz drugi wygrał MP i potwierdził swoją supremację na arenie polskich scrabbli. Moja dyspozycja w partii finałowej pozostawia wiele do życzenia (szczególnie w kwestii ortograficznej). Szkoda, że w najważniejszej partii w życiu lekko niedomagałem.

Przed Mistrzostwami "top 16" brałbym w ciemno, za medal oddałbym nerkę, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Byłem w końcu o jedną, jedyną partię od Mistrzostwa Polski. Bliżej nie będę.

Zdjęcia pochodzą ze strony pfs.org.pl

Dodaj swój komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

Komentując możesz używać składni Markdown.

Get Adobe Flash player

nasza strona na facebooku
galerie
tajskie kości ;)
tajskie kości

wersja „nie wszystko Wam wolno, robaczki”, powstała w styczniu 2014 © bodo